Nie jesteśmy tylko konsumentami
Monika Probosz
Świat się zmienia – zamieszki w Londynie są tylko jednym z sygnałów wskazujących na to, że system oparty na ekonomii i mierzący sukces kryterium opłacalności oraz PKB poważnie się chwieje. Obywatel, konsument, pracownik, rodzic, przedsiębiorca to ta sama osoba. Jedna jego rola ma wpływ na wszystkie pozostałe. Dlatego używane przez Billa Clintona hasło: „Ekonomia, głupcze!” należy zastąpić nowym: „Społeczeństwo, głupcze!”. Opłacalne jest nie to, co się bilansuje i przynosi finansowy zysk, tylko to, co jest postrzegane jako zysk przez społeczeństwo i przynosi mu korzyści.
Zmiany zachodzą nie tylko w świecie zewnętrznym, ale także wewnątrz.
Konsumowanie to tylko jedna z twarzy konsumenta. Jego potrzeby są coraz bardziej rozbudowane, a produkty, które są mu oferowane, coraz bardziej do siebie zbliżone. Dokonywanie wyboru dla samej przyjemności wybierania przestało już być interesujące. Wybór zaczyna nas przytłaczać. Sama nieraz westchnęłam przy okazji kolejnego pytania ekspedientki, kiedy wydawało mi się, że na wszystkie niezbędne już odpowiedziałam (Z lodówki czy nie? Cytrynowa czy brzoskwiniowa?). Rośnie więc znaczenie całkiem innych czynników. Na przykład związanych z marką wartości. Nabierają one dla konsumenta coraz większego znaczenia i wpływają na dokonywane przez niego wybory. Jest on gotów włączyć się w proponowane programy społecznego zaangażowania, jeśli tylko zostaną przygotowane i zakomunikowane w odpowiedni sposób, a czasem nawet chce kupować wyłącznie te marki, którymi może zakomunikować swój stosunek do świata jaki go otacza. Bo nie jest tylko konsumentem. I wpływa na świat zgodnie ze swoim poczuciem społecznej sprawiedliwości w taki sposób, jaki jest dla niego dostępny. Pracując, głosując, wychowują dzieci, kupując.
Myślę, że wzrost znaczenia wartości społecznych odnosi się do obu tych światów – społecznego, politycznego ale też codziennego, konsumencko-obywatelskiego. W obu potrzebujemy poczucia sprawiedliwości społecznej, nie chcemy być wyzyskiwani, ani wyzyskiwać innych. Szukamy powrotu do głęboko zakorzenionych, sprawdzonych, podstawowych wartości. Takich jak uczciwość, sprawiedliwość, poczucie wspólnoty. I w obu przypadkach nie jest to reakcja na żadne konkretne wydarzenie, tylko eksplozja stłumionej potrzeby poczucia społecznej sprawiedliwości.